Dlaczego warto zwiedzić Wrocław melexem? Jaka jest najstarsza część Wrocławia? O tym, i o innych kwestiach dotyczących stolicy Dolnego Śląska porozmawiam z Michałem Zimończukiem – właścicielem firmy Best City Tours. Zapraszam!
Marcin Balana: Panie Michale, czy pasja do podróżowania to właśnie czynnik, który skłonił Pana do założenia firmy?
Michał Zimończuk: Dokładnie tak. Kocham turystykę i uważam, że powiedzenie „podróże kształcą” zawiera w sobie 100% prawdy. Poznawanie nowych tradycji i historii ubogaca nas jako ludzi, zmienia nasze poglądy na wiele spraw i stanowi po prostu świetne źródło odpoczynku i relaksu. Uważam przy tym, że warto w tym względzie docenić naszą Ojczyznę. Mamy naprawdę wiele do zaoferowania i warto to odkrywać. Wrocław to wyjątkowy zakątek na mapie Polski – dopiero od 1945 roku w polskich rękach, wcześniej przez ponad 600 lat pod panowaniem czeskim, austriackim i niemieckim. Zawiera w sobie wiele wpływów tamtych kultur, ale również wiele polskości – to miasto kontrastów, w którego murach drzemie dziesiątki historii domagających się opowiedzenia. Pomagamy im wybrzmieć.
MB: Dlaczego przy wyborze środka transportu postawił Pan na meleks?
MZ: Uważam, że zwiedzanie miasta na pokładzie meleksa jest przede wszystkim bardzo wygodne i komfortowe – mamy w swojej flocie 16 elektrycznych pojazdów przystosowanych do różnych pór roku. Jesienią i zimą podróżujemy zamkniętymi, ogrzewanymi meleksami – do dyspozycji klientów są koce i ciepłe napoje, co tworzy kameralną i przytulną atmosferę. Meleks to też oszczędność czasu – jesteśmy w stanie pokazać turystom więcej atrakcji w krótszym czasie, co stwarza większą szansę, że miasto ich zainteresuje i po zakończeniu wycieczki będą chcieli poznawać je dalej, już na własną rękę. Taka jest właśnie moja misja – inspirować i zaciekawiać.
MB: W jak dużych grupach odbywają się wycieczki w Best City Tours?
MZ: Zazwyczaj w gronie około 5-7 osób w przypadku wycieczki prywatnej i maksymalnie 13 osób podczas wycieczki grupowej. Generalnie rzecz biorąc stawiamy na małe, kameralne grupy – tworzy się wtedy swobodna, lekka atmosfera i zwiedzanie miasta staje się czystą przyjemnością.
MB: Czy zwiedzanie Wrocławia proponujecie tylko rodakom, czy też odwiedzającym z innych krajów?
MZ: Nie zamykamy się na turystów z całego świata. Pracuje z nami ponad 40 przewodników, którzy posługują się językiem angielskim, niemieckim, hiszpańskim, włoskim, francuskim, rosyjskim i ukraińskim. Wrocław to na tyle urokliwe miasto, że warto pokazywać je jak najszerzej.
MB: Ile czasu trzeba sobie wygospodarować, chcąc wziąć udział w Waszej wycieczce?
MZ: Zależy to od tego, którą wycieczkę się wybierze. Mamy ich w ofercie cztery – trzy prywatne i jedną grupową, o której wspominałem już wcześniej. Wycieczka grupowa trwa dwie godziny, natomiast co do prywatnej – od jednej do trzech.
MB: Co dokładnie można zobaczyć podczas wycieczek prywatnych?
MZ: Wycieczkę numer jeden opracowaliśmy z myślą o pokazaniu najstarszych rejonów miasta. Prowadzimy więc naszych turystów przez Stare Miasto, a więc między innymi Plac Solny i Rynek, a także Ostrów Tumski – najstarszą część Wrocławia, gdzie, jak się szacuje, pierwsza osada powstała w X wieku. Pokazujemy również zabytkowe, wrocławskie kościoły, będące prawdziwymi okazami sztuki sakralnej. Druga z proponowanych przez nas wycieczek poszerza nieco te atrakcje – prezentujemy turystom również między innymi Halę Stuleciaczy Politechnikę Wrocławską – łącznie prowadzimy przez 30 wartych zobaczenia punktów. Ostatnia z wycieczek to nasza najdłuższa „kobyła” – trwa trzy godziny i prowadzi przez niemal 40 wrocławskich atrakcji. Pokazujemy nie tylko co, co widzi się w popularnych przewodnikach. Chcemy, by nasi klienci zobaczyli różne oblicze Wrocławia – zarówno jako tętniącej życiem aglomeracji, jak i świadka historii. Prowadzimy przez wnętrza Uniwersytetu Wrocławskiego, pokazujemy miasto z lotu ptaka na wieży Archikatedry, a przy tym wszystkim cały czas opowiadamy, chcąc zaciekawić i pobudzić wyobraźnię. Wycieczka z nami to doświadczenie kompletne, zanurzenie się w atmosferze miasta.
MB: Dziękuję za rozmowę i życzę coraz większej liczby zainspirowanych turystów!

